Rys historii

Rys historii turystyki kajakowej- Andrzej Łuczyński

Jeżeli ktokolwiek, kiedykolwiek zechce oderwać się od życia z jego nerwowym zgiełkiem, deptaniem po odciskach, wiadomościami z kuchni, groźbami atomowo- wodorowych bomb i ... wizytami nieustannych gości , jeżeli ktokolwiek i kiedykolwiek zechce uciec od tej miłej całości , jaką tworzy naplątany przez nas samych , nielogiczny i bezsensowny byt w tak zwanym życiu towarzyskim , ten musi wyruszyć w świat ( obojętnie dokąd ) kajakiem. Wacław Korabiewicz.

tekst - Andrzej Łuczyński
opracowanie graficzne – Ewa Gawłowska, Andrzej Łuczyński
maszynopisanie – Krystyna Wojtyś, Andrzej Łuczyński


Rys historii turystyki kajakowej.

I. Czółno , kajak, kanadyjka.

1. Pojęcie kajak, kanadyjka

W encyklopediach, słownikach spotykamy różne określenia pojęcia kajak i kanadyjka. „ Kajak to niewielka łódź z lekkiego drewna , płótna impregnowanego lub skóry , zakryta z wierzchu , z otworem na pomieszczenie jednej , dwu lub czterech osób, poruszana wiosłami o dwóch piórach / eskimoskie „ [1]
W „ Turystycznych skryptach szkoleniowych” wydanych przez Komisję Turystyki Polskiego Związku Kajakowego spotykamy chyba najpełniejszą definicję pojęcia „ kajak „. czytamy , że „ kajak jest to łódź o kształcie wrzecionowatym o ostro zakończonym dziobie i rufie , przykryta pokładem z kokpitem , w którym wiosłujący siedzi twarzą w kierunku jazdy. Poruszana jest wiosłem o dwóch piórach nieopartym o żadne urządzenie na łodzi. „ [2] W encyklopedii angielskiej możemy przeczytać , że z przytoczonych definicji kajaka nasuwa się jednakże chęć wymieniana cech głównych

Główne cechy kajaka to

· siedzi się twarzą w kierunku jazdy
· poruszany jest wiosłem o dwóch piórach
· wiosło nie jest oparte o żadne urządzenie na łodzi
· łódź przykryta jest kokpitem
· łódź może posiadać ster

Kanadyjka nieznacznie różni się budową oraz sposobem poruszania łodzi od kajaka, ale wywodzie się z jednego korzenia ? budowlanego. „ Kanadyjka jest to łódź o kształcie pirogi , długa, wąska łódź wiosłowa wykonana z pnia drzewnego używana w Ameryce Środkowej i Południowej , bez steru , w której wiosłujący klęczy lub siedzi twarzą zwrócony w kierunku jazdy . Poruszana jest wiosłem jednopiórym trzymanym swobodnie w rękach i nie opartym o żadne urządzenie na łodzi.[3]
„ To sportowa , lekka , krótka , odkryta łódź bezsterowa dla jednej lub dwu osób wiosłujących w pozycji klęczącej , wioseł o jednym piórze „[4] W wielu źródłach możemy napotkać pojęcia określające sprzęt wodniacki bardzo zbliżony w formie i użytkowaniu do przedstawionych powyżej definicji kajaka kanadyjki.
„ Kanoe „ ( wymawiaj kanu ) to pierwotna łódź myśliwska eskimosów o szkielecie z fiszbinu lub kości wieloryba ; kajak eskimoski, także łódź indiańska o szkielecie z drewna jodły pokrytej korą brzozową ‘ łódź sportowa zbudowana na wzór łodzi indiańskiej poruszana , krótkim jednopiórym wiosłem przez wioślarza klęczącego na jednym kolanie, kanadyjka ( ang. ... z hiszpańskiego, z karaibskiego „[5]
„ Piroga to , „ długa wąska łódź wiosłowa wykonana z pnia drzewnego , używana przez Indian głównie w rejonie Morza Karaibskiego „[6] Prymitywną łódką określa się czółno, czyli łódź wydrążoną z jednego pnia
Polinezyjczycy , używali pirogi dwukadłubowej lub jednokadłubowej z pływakami równoważnikowymi - tzw. . katamaranów. Były już używane od ok. X w. na wyspach Polinezji. Dobra stateczność łodzi oraz ich znakomita szybkość ( mogły rozwijać do 30 węzłów ) pozwalała pokonywać duże odległości między wyspami rozrzuconymi po wielkim oceanie. Te łodzie używane są do dzisiaj jako łodzie rybackie i pomocnicze jednostki w żegludze przybrzeżnej. tradycyjnym (pędnikiem ) katamaranu są wykonane z plecionki , żagle i krótkie wiosła.

2. U zarania kajakarstwa

Wykorzystanie pnia drzewa rys 1 . taki kajakarz nie martwił się o żywice epoksydową czy klej Kajak , a raczej jego praprzodek , był używany w najdawniejszych czasach jak środek do przemieszczania się po wodzie. Prawdopodobnie 25 tys. lat temu człowiek prehistoryczny , bacznie obserwował zachowanie się zwierząt podczas powodzi. Widział jak zwierzęta wspinały się na pływające pnie drzew i pływały unoszone powodziowym nurtem. Wreszcie kiedyś , usiadł na pniu człowiek i popłynął , docierając do odległych zakątków świata. Okazało się , że pływanie na pniu nie było ani łatwe ani bezpieczne ani wygodne. Więc człowiek wykonał w drewnie , jakimś ostrym narzędziem otwór , w którym mógł wygodnie usiąść. Do ręki wziął gałąź , którą wiosłował. Takie były prawdopodobnie prapoczątki kajakarstwa. Podobno jeszcze w XIX w. na morzach południowych można było oglądać takich kajakarzy.

Trudno jest nam obecnie dociec , kto pierwszy i w jakim rejonie świata przystosował naturalne środki do podróżowania po wodzie. Badania archeologiczne , oprócz wiedzy o życiu dawnych społeczeństw dostarczają opisów sprzętu używanego w czasach najdawniejszych do komunikacji wodnej. U schyłku plejstocenu człowiek zasiedlił większość ziem Starego Świata i kontynent amerykański. To rozprzestrzenienie się nastąpiło drogą lądową. W okresie wczesnego holocenu , podniósł się poziom wody w oceanach i zalał dotychczasowe połączenia lądowe. Nie przypadkiem właśnie z tego okresu pochodzą najstarsze znaleziska świadczące , że człowiek nauczył się poruszać po wodzie . Przykładem tego może być dłubanka z Pesse ( pn Holandia ) datowana na 6400 lat p.n.e oraz o około 1000 lat młodsza starannie wykonane wiosło ze stanowiska Starr Carr z Anglii.

: Brytyjski archeolog Leonard Volley . prowadzący badania w ruinach miasta Ur znajdującego się na terytorium dzisiejszego Iraku, znalazł grób jednego z sumeryjskich królów. W grobie znajdował się wykonany ze srebra , model canoe i wiosła . Wiek tego znaleziska ocenia się na ok. 6000 lat. Dowodzi ono, że sumeryjskie łodzie miały bardzo nowoczesne i wykształcone formy użytkowe „[7]
Te środki wodne służyły do przemieszczania się po wodach śródlądowych . na podstawie rytów naskalnych odkrytych w zachodniej Norwegii można sądzić , że łodzie skórzane mogły umożliwiać pokonywanie nie tylko wód śródlądowych , ale były używane na morzu ( 3 tys. p.n.e ). Nawigacja śródlądowa i morska pozwalała człowiekowi zdobywanie nowych ziem.
Starożytni Egipcjanie pływali statkami i łodziami po Nilu i po morzach. Ich czółna wykonane były z jednego pnia drzewnego .Łodzie plecione z papirusu , a nawet używano łodzi wypalanych z gliny.
Najstarsze pozostałości osadnictwa na egipskim Nilu pochodzą z Oazy Fajum. Osadnictwo to datuje się na 3910 - 3860 p.n.e - „ w Oazie Fajum istniały w tym czasie doskonałe warunki naturalne do uprawiania tradycyjnej gospodarki łowieckiej ; szczególnie sprzyjające warunki do intensywnego uprawiania rybołówstwa na rozległych płyciznach jeziornych . Posługiwano się łodziami dłubankami oraz harpunami i wędkami [8] Siekierami z kamiennymi ostrzami wykonywano czółna - dłubanki z pni niektórych palm; takimi dłubankami pływa się do dzisiaj po niektórych płytkich wodach , odpychając się od dna rzeki drągami.

Z wykopalisk zespołu Amra zachowały się malowidła łodzi, które przedstawiają czółna trzcinowe nadające się do komunikacji wodnej po Nilu, malowidła te wskazują też , po raz pierwszy na występowanie większych łodzi wiosłowych. Dla ozdoby świątyń wykonywane były gliniane modele czółen, które były również wkładane do grobów ludności amramskiej. Zdarzało się choć bardzo rzadko, w tych odległych starożytnych czasach , że wysyłano ekspedycje , których celem były nie tylko względy militarne czy handlowe , ale prowadzenie badań i dokonywanie odkryć geograficznych.

Neron chcąc poznać źródła Nilu, wysłał wojskowa ekspedycję w celu ich zbadania. Z relacji z wyprawy opowiedzianej Senece , wynika , że dotarła ona daleko poza granice Etiopii , ale źródeł Nilu nie osiągnęła. Uczestnicy opowiadali o takich miejscach na Nilu , w których między przeszkodami mogła się przedrzeć tylko mała jednoosobowa łódeczka. Opowiadali również o małych łodziach obsługiwanych przez dwóch żeglarzy w których jeden steruje , a drugi wylewa wodę z czółna. Starożytni Fenicjanie , do swych wodnych wojaży używali wieloosobowych kanadyjek, jak jest to przedstawione na jednej z płaskorzeźb w Korsabad. W epoce brązu były w użyciu czółna z plecionek, które uszczelniano gliną.

3. kajak w mitach

W micie „ jak pojawiła się noc „[9] rozpowszechnionym wśród plemienia Anambe , zamieszkującego tereny dorzecza Amazonki w Ameryce Południowej , opowiada się o czarodziejskiej przemianie canoe w ptaka.
Córka „ Wielkiego Węża „ nie chciała dopuścić do łoża swojego męża , gdyż po dniu nie zapadała noc. Nakazała mężowi , aby przywieźć orzech tukuma. Spoczywał on na dnie rzeki. Postawiła jednak warunek , aby przynoszący ten orzech podwładni nie zaglądali do jego środka. Słudzy jednakże byli niezmiernie ciekawi , co też się w nim znajduje. PO jego wydobyciu z rzeki rozpalili w canoe ognisko i wytopili smołę , która zalepiała dziurkę w orzechu. Kiedy orzech otworzyli , natychmiast zapadła ciemność. Wtedy wszystkie rzeczy , które leżały y w lasach zmieniły się w zwierzęta i w ptaki. rzeczy leżące w rzece zamieniły się w kaczki i ryby. Przewoźnik wraz ze swym canoe przeobraził się w kaczkę ; z jego głowy powstała głowa ptaka, z wiosła nogi a z canoe tułów.

Legenda z plemienia Hidatsa „ Opowieści o pięknisiu „[10] ( Hidatsu plemię zamieszkałe w Dakocie Płn Ameryki ) mówi o chłopcu , który zachowuje się jak kobieta . Stroni od męskich zabaw, łowów i walk. Jednak pewnego dnia chłopiec staje się mężny i pokonuje w ciężkiej walce wielu wojowników wrogiego plemienia. Kiedy powrócił do domu nie chwalił się rodzicom o swoich wojowniczych czynach. W tym czasie oddział wojowników raca do wioski . część mieszkańców wioski wypływa łodziami ze skóry bizona na powitanie wojowników. Łodzie te „ są to w języku angielskim tzw. . bull - boats , które nie były używane do dłuższych wypraw . Łódź składała się z ramy , z prętów wierzbowych pokrytych skórą bizona. i wyglądem przypominała odwrócony parasol bez rączki „[11] . wracający wojownicy głośno wychwalali działalność i zdolności przywódcze Pięknisia.
M micie plemienia Kwakiutlów ( plemię zamieszkujące wyspę Vancouver i na lądzie stałym wzdłuż cieśniny Królowej Charlotty w Kanadzie ) pt „ Rywalizacja wodzów „ [12]canoe były używane do obrzędów rytualnych.
Wódz „ Odrzuć od siebie „ wydawał rytualną ucztę dla klanów Kwakiutlów . Po skończonym śpiewie , wniesiono do domu uczty, cztery małe canoe napełnione do polowy łososiowa ikra i w każdej umieszczono wielki przysmak Indian ; olej z ryby - świecy. Gospodarz przygotował ucztę wg. znanej nam zasady „ zastaw się a postaw się „ . Przeciwnik Szybkonogiego , kiedy dowiedział się o wielkiej uczcie u wodza „ odrzuć od siebie „ przygotował jeszcze większą ucztę. Szybkonogi na zakończenie uczty , kazał młodzieńcom porąbać cztery nowe płaskodziobe łodzie na kawałki i spalić je na stosie. Pokonany wódz „ „odrzuć od siebie „ postanowił opuścić wioskę i wyruszył na wojnę ze szczepem Nootka. Z tego fragmentu mitu możemy dowiedzieć się jak z kajakami Indianie pokonywali góry. „ Ludzie zepchnęli łodzie na rzekę i gdy tylko dostali się na drogę do zatoki Nootka , rozszczepili każde canoe na trzy części i przenieśli na ramionach przez góry. Kiedy się dostali do rzeki , zszyli z powrotem canoe. prąd zniósł ich w stronę ujścia . Gdy przepłynęli przez wąski przesmyk byli zmuszeni wiosłować . Wtedy zostali zaskoczeni przez wroga i obsypani strzałami „ odrzuć od siebie” i jego załoga zginęli „ [13]

A. Składana łódź Wikingów
Zapewne pomysł budowania łodzi składanej , zaczerpnięty został z mitów staroskandynawskich zebranych w „ Eddzie „ najstarszym zabytku literatury skandynawskiej.
Karły - niziołki z podziemnej krainy, słynące z kowalskiego kunsztu wykonywały dary dla bogów. Dla boga wszechrzeczy Odyna , „ karły zaczęły obrabiać szlachetne drzewo, metal i kość , łącząc je ze sobą kunsztownie i po pewnym czasie spod wprawnych rąk i narzędzi począł się wyłaniać statek jakiego oko nie widziało i o jakim ucho nie słyszało. Był to Skidblandnir o wysokim pięknie rzezanym dziobie , o kształtach obłych i smukłych , o kilu prostym , długim i mocnym , o burtach osłoniętych puklerzami , których ni włócznia ni strzała nie przebije - statek ten - rzekli kowale - posiada cudowne właściwości. Pomieszczą się w nim wszyscy Asowie i Wanowie , a kiedy spłynie na wodę , będzie miał zawsze pomyślne wiatry. jeśli ten kto go posiądzie nie będzie chciał żeglować poprzez morza , wówczas niech go złoży , jak składa się liść brzozowy i jak liść schowa go do sakwy podróżnej „[14]
Inna legenda mówi o ludziach - rybach tzw. Finsce , którzy po wyjściu z wody na ląd zrzucali rybią łuskę i stawali się ludźmi. Możliwe , że te zrzucane rybie skóry to były skórzane składaki, w których poruszali się po wodach.

4. Łódź domem Skandynawa

Najstarsze łodzie Skandynawów były zbliżone do kajaków czy bardziej wieloosobowych kanadyjek w okresie , gdy nie używali jeszcze żagla. Łodzie , te nie posiadały rozwiniętego kila. O wodniackich umiejętnościach plemion zamieszkujących terytorium dzisiejszej Szwecji pisał rzymski kronikarz Tacyt „ Statki ich mają kształt charakterystyczny : z każdej strony dziób. Ułatwia im to przybijanie do brzegu . Pozbawione są żagla , a wiosła nie są przymocowane do burt jedno za drugim ale spoczywają luźno, jak to się zdarza na niektórych rzekach. Wiosła te są podnoszone i dzięki temu można się nimi posługiwać dowolnie tak w jedną jak i w drugą stronę „[15]
Łódź Wikingów w dość dobrym stanie wykopali archeologowie koło miejscowości Nydam. Łódź pochodziła z przełomu III/IV w. n.e. Można ja obejrzeć w Muzeum w Szlezwigu. Łódź nie posiadała masztu , miała słabo rozwinięty kil i wiosłowano w niej po kanadyjsku.

5.Prawnuk dzisiejszego składaka

Prawzorem dzisiejszego kajaka i składaka jest kajak eskimoski „ męskie czółno eskimoskie „ „ ( ka -i - ak ). Egzemplarze kajaka eskimoskiego posiadają dwa etnograficzne muzea : w Budapeszcie i we Florencji . Kajaki były budowane na szkielecie wykonanym z ości ryb i drewna , a później obciągane skórą fok lub morsa. Szwy uszczelniano tłuszczem. Kajak pierwotny obok nart i sanek był podstawowym środkiem przemieszczania się ludów dalekiej Północy.
Eskimoskie kajaki , delikatne i niezwykle lekkie były najdoskonalszymi czółnami w historii. Kultura eskimoska , dzięki właśnie skórzanym łodziom, objęła całe tereny podbiegunowe Azji, Ameryki i Grenlandii. Kajaki eskimoskie znacznie różniły się konstrukcją w zależności od warunków jakie istniały na tamtych terenach.
a. Kajak Alaskański
Kajakiem po wiosennych wodach W Zatoce Alaskańskiej Eskimosi budowali mocne kajaki , przystosowane do nagłych , wielkich sztormowych fal. Używano do pokrycia szkieletu drewnianego skóry foki brodatej , czasem morsa. Czółna ich były tak lekkie , że można było je przenosić pod pachą. Były proste i łatwe do naprawy ale odporne na uderzenia. Piękne i szybkie,. Eskimosi budowali oprócz kajaków , umiaki czyli duże , otwarte łodzie. Miały one ogromną ładowność i mogły zabierać do czterdziestu ludzi.

Eskimosi Aleuuccy chyba najlepiej poznali sztukę pływania kajakami . Zmuszały ich do tego trudne warunki bytowe : rzadko tam zaglądało słońce . Aleuci w odróżnieniu od swoich kolegów z południa pływających w dłubankach i niechętnie wypuszczających się na morze , często przypływali na Kamczatkę. W aleuckich kajakach , brzegi otworów były zaopatrzone w wodoszczelny fartuch z jelit, który był zawiązywany wokół szyi i przegubów. człowiek z kajakiem stanowił wodoszczelną całość. Aleuci obciągali szkielety swych kajaków skóra lwów morskich . Łodzie uszczelniane w miejscach szycia , tłuszczem wielorybim i foczym. Możliwe jest , że używano do uszczelnienia żywicy z drzew. Eskimosi Aleuccy wiązali swe szkielety ścięgnami lub skręconymi kiszkami zwierzęcymi. Przygotowanie skór na aleucka łódź było trudną i „ cuchnącą „ pracą. Najpierw skóry poddawano fermentacji na stosach , później moczono ja w urynie. Zszywano skóry świeże i mokre., Skóry potem kurczyły się i napinały na szkielecie. Jeśli kajak przewrócił się , eskimos potrafił wyjść na powierzchnię.

Technikę kajakowania mieli opanowaną do perfekcji. Uszkodzenia kajaka potrafili usuwać na wodzie. Interesująco wyglądały polowania na wieloryby i wydry. na wydry polowano w grupach czterech do dwudziestu kajaków. Wydrę wynurzającą się do nabrania powietrza atakowano kamiennymi pociskami wyrzucanymi z drewnianych wyrzutni. każdy pocisk połączony był linką z pływakiem z foczego pęcherza , co utrudniało ucieczkę wydrze oraz wskazywało miejsce jej przebywania. Na wieloryby polowano za pomocą włóczni , której ostrze zatrute było wyciągiem z korzeni.. Wypływali na wielorybnicze polowania w dwa kajaki , aby gdy wieloryb rozbije jeden z kajaków , drugi kajakarz mógł mu przyjść z pomocą. na reperaturkę aleucką składał się tłuszcz zwierzęcy , nim smarowano szwy. Wodę z dna kajaka wybierano pustymi kośćmi. Wyruszając na polowanie Eskimosi do swych kajaków przytraczali harpuny , włócznie i sprzęt rybacki.
Prawdopodobnie Eskimosi , używali również żagla do swych kajaków. Do pokonywania przestrzeni wodnych niepotrzebne były im przyrządy nawigacyjne. Aby dostrzec i uniknąć niebezpieczeństwa wystarczały ludzkie wyczulone zmysły , na „ węch „ wyczuwali bliskość brzegów. Wiele opisów o Aleuckich kajakarzach przyniósł znany podróżnik J. Cook.
Rosyjscy myśliwi , którzy przybyli do Aleutów nazwali aleuckie kajaki bajdarkami, a umiaki bajdarami. Ta nazwy przyjęły się wśród ludów mieszkających po obu stronach cieśniny Beringa. Trzyosobowych czółen używali Rosjanie , wykorzystywali Aleutów jako niewolników - kajakarzy . Z przodu i z tyłu kajaka siedzieli Aleuci , w środku siedział myśliwy , który nie wiosłował a strzelał z broni. Rosjanie pływając w kilkuset bajdarach znacznie przetrzebili wszelka zwierzynę przejścia Wewnętrznego.

8. Kajak z Grenlandii


Jednym z pierwszych Europejczyków , który spędził rok wśród Eskimosów grenlandzkich był kapitan duńskiej marynarki Gustaw Holm. W 1884 r przebywał wśród Ammaszalimiutów - mieszkańców wschodnich brzegów Grenlandii - dobrze poznał i opisał życie i zwyczaje ludu .
G. Holm uważał , że kajak z jego myśliwskim wyposażeniem należał do szczytowych osiągnięć w dziedzinie sprzętu łowieckiego wykonywanego przez Eskimosów.
Kajaki , wykonywane były ze szkieletu z drewnianych listewek i poprzeczek . szkielet obszywany był 3 - 4 skórami fok lub z białych waleni. Po obszyciu podwójnym ściegiem i natłuszczeniu szwów stawał się wodoszczelny. wsiadanie do kajaka wyglądało tak , jakby Eskimos wkładał buta. Łowca ubrany w anorak zakładał na biodra fartuch z czarnej skóry, przyozdobiony aplikacjami. Kajak sporządzony był na jego miarę , gdy wprowadził nogi wtedy siadał. Skórzany fartuch obejmował krawędzie otworu kajaka, w którym siedział myśliwy. W ten sposób łowca stanowił z kajakiem jedną całość. „ Najważniejszą zaletą tej wąskiej , a długiej 5- 5,5 m , ostro na obu końcach zakończonej łodzi był jej niewielki ciężar . Jeden mężczyzna , mógł ją łatwo przenosić , często na głowie na duże odległości po lodach i lądzie. „[16]

Na okucia dziobów kajaka używano rogów renifera odpowiednio doszlifowanych. Używano wioseł dwuramiennych o długości 2 metrów , na końcach oprawione były płytkami z kości.

Myśliwy eskimoski zabierał na łowy różnorodną broń :
- harpun na foki , połączony rzemieniem z długą linką przytwierdzoną do pływaka foki - harpun na ptactwo
- oszczep
- sztylet do dobijania fok
- szpunty do zatykania ram




Wszystkie te narzędzia przymocowywane były do pokładu w przedniej części kajaka. Współcześni Eskimosi zabierają oprócz oszczepów i harpunów strzelbę umieszczoną w odpowiednim futerale. za łowca leży tylko wypełniona powietrzem skóra focza lub częściej obecnie bańka plastykowa. Linka rzemienna leży zwinięta z przodu kajaka na specjalnie przygotowanym statywie.
Podczas dnia polarnego polowano z kajaka na foki i mniejsze gatunki waleni w strefie szerów lub jej pobliżu. Z przody kajaka umieszczano ekran z białego płótna. Tak ozdobiony kajak dla foki wydawał się bryłą lodu. Podczas pływania po morzu czasem dochodziło do wywrotek kajaków . To , że Eskimos stanowił z kajakiem jedną całość umożliwiało jemu w momencie wywrotki kajaka do góry dnem , wynurzenie się na powierzchnię za pomocą odpowiednich ruchów wiosłem. jednak , gdy kajak został przedziurawiony , myśliwy tonął wraz z nim nie mogąc się wydostać z kokpitu.


W przeciwieństwie do kajak, wiosłowo - żaglowa łódź kobieca tzw. umiak wyszła już zupełnie z użycia. Miała ok. 10 metrów długości , była głęboka, wąska i płaskodenna. Konstrukcję jej stanowił lekki szkielet drewnianym obciągnięty powłoką z 8 - 20 skór foczych. Łodzi takich używały kobiety i dzieci do przepraw między wyspami oraz wybrzeżem Grenlandii „[17]

W umiakach polowano na wieloryby. Załogi myśliwych wypatrywały wieloryba , bezszelestnie sunąc wśród lodów . Podpływali do niego i rzucali harpuny zakończone linkami z nadmuchiwanymi skórami fok. Następnie , zanim zwierzę było martwe z łodzi wskakiwało na grzbiet wieloryba kilku najsprawniejszych łowców ubranych w specjalne kostiumy i oszczepami dobijali wieloryba. „ Ubrania , te nazywane futrami skoczków zasługują na uwagę jako przejaw pomysłowości Eskimosów. - zachował się jeden kompletny strój w Muzeum Narodowym w Kopenhadze. jest to jednoczęściowy , uszyty ze specjalnie spreparowanej skóry foczej ubiór. Otulający szczelnie całe ciało od głowy do stóp , warstwą nie tylko wodoodporną ale pozwalająca na nadmuchanie powietrzem. czyniło to łowcę niezatapialnym w razie ześlizgnięcia się z grzbietu wieloryba do wody, równocześnie izolowało od lodowatej wody. „ [18]

Umiaki i kajaki umieszczano na specjalnych drewnianych rusztowaniach przed domem , aby psy nie mogły dostać się do skór. Dobijanie zranionego wieloryba Chłopcy eskimoscy wcześnie zaczynali zaprawę myśliwską . Pomagali w łowach , pływając w specjalnie na ich miarę uszytych kajakach.

C. Eskimosi kanadyjscy.

Eskimosi kanadyjscy pokrywali swoje kajaki skórą reniferów. Wiosną, gdy opuszczali igloo ( budowane tylko przy bardzo dużych mrozach ) lub skórzane namioty.- szli sprawdzać kajaki. jeśli powłoki były dziurawe , kobiety moczyły skóry karibu, zszywały je i naciągały na cienkie żebra myśliwskich kajaków. Wtedy myśliwi wyruszali na polowania na renifery. Spychali kajaki na wodę , pełną jeszcze wiosennej kry. Kobiety i dzieci również miały swoje zadania w łowach. Spełniały role nagonki myśliwskiej . Ukrywały się w zaroślach a kiedy renifery przechodziły obok ukrycia , wypadały i naganiały zwierzęta prosto do wody. tam już czekali na nie myśliwi w kajakach. Grad oszczepów spadał na renifery . Martwe karibu płynęły niesione przez prąd do niżej położonych zatok. tak polowania odbywały się w dawnych czasach kiedy Eskimosi nie znali broni palnej. Mimo wielkie rzezi zwierząt , nie było groźby ich wyginięcia. Eskimosi zabijali tylko tyle zwierzyny ile mogli wykorzystać dla swoich rodzin.
W lecie mężczyźni obok zajęć łowieckich zajmowali się budowa kajaków, naprawą sań i przygotowywali się do powrotu karibu. Oprócz oszczepów używano łuków wykonywanych ze sprężystych rogów wołu piżmowego. Eskimosi z wyspy Univak wykonywali specjalne kajaki do przewozu pasażerów . kajak miał jeden duży otwór , w którym pasażer siedział tyłem do wioślarza.
Kajak do dziś jest wykorzystywany przez Eskimosów . A technika kajakowania została opanowana przez te ludy bardzo dobrze. „ Eskimoska „ to element techniki kajakowej który nie jest łatwo opanować.

6. Czukcze

Częste kontakty z Eskimosami Alaskańskimi mieli Czukcze. Czukcze pływali również na łodziach skórzanych bardzo podobnych do tych jakich używali eskimosi. Ludy te prowadziły ze sobą handel wymienny, zdarzały się też potyczki zbrojne. Czukcze zajmowali półwysep czukocki oraz ujście Kołymy. Sam kraniec półwyspu czukockiego zamieszkiwali Eskimosi Azjatyccy.
W XVII w. dla zbadania możliwości przejścia z Oceanu Lodowatego do Oceanu Spokojnego wyruszyła rosyjska wyprawa kierowana prze s> Dieżniewa. Wypraw napotkała Czukczów i Eskimosów Azjatyckich . Podróżnicy obserwowali czukockie jarangi, czyli namioty zrobione ze skór morsa, naciągniętych na wbite w ziemie kości wieloryba. Obok namiotów stały bajdarki - lekkie łódki skórzane .
O spotkaniu z Czukczami tak pisał Bering w 1727 r „ ośmiu ludzi przypłynęło do nas na łodziach skórzanych ...Gdy zaczęliśmy ich przywoływać , nadęli wielkie pęcherze ze skóry foki i wysadzili za burtę jednego ze swoich i przysłali do nas wpław, chcąc się z nami porozumieć. „[19]

Szkielety swych kajaków Czukcze obciągali skóra morsów. Polowali na renifery w okresie , gdy olbrzymie stada tych zwierząt przeprawiały się przez rzeki. Wtedy w niewielkich czółnach podpływali do bezradnych zwierząt i zabijali je w dużych ilościach.

7. Syberyjskie kajaki

Ożywienie zainteresowania Anglików i Holendrów tzw. przejściem północno - wschodniej spowodowało kierowaniem w ten obszar wielu wypraw już od XVI w.
w 1566 r angielski statek dowodzony przez S. Burroughuta zatrzymał się w okolicy wyspy Wajgacz. Uczestnicy wyprawy spotkali tam syberyjski lud Nieńców ( zwanych tez Samojedami ). Nieńcy zamieszkiwali obszar zachodniej Syberii w tajdze i tundrze aż po Jenisej . S. Burrough pisał o nich „ nie maja oni domów lecz tylko namioty ze skóry renów , podparte słupkami palmami. Ich lodzie zrobione są ze skór renów , a gdy wylądują noszą je ze sobą na barkach . Do swych wozów nie zaprzęgają innych zwierząt tylko reny „[20]
Lud zwany dzisiaj Ewenkami dawniej Tungusami koczował na olbrzymich obszarach od Jeniseju do Morza Ochockiego . Używał kajaka jak zasadniczego środka komunikacji i myślistwa. Ewenkowie zabajkalscy zajmowali się hodowla koni i bydła , a ponadto uprawiali łowiectwo i rybołówstwo. Blisko wielkich rzek używali czółna z kory brzozowej , które były bardzo lekkie i szczelne.

8. Kajak z Kamczatki

Wyprawa rosyjskiego podróżnika , która 11 w 1727 r dotarła do Kamczatki przyniosła ciekawe informacje o Itelmenach zwanych wtedy kamczadałami. trudnili się oni polowaniem i rybołówstwem jak inne syberyjskie ludy. Łodzie swoje budowali, z pni drzewnych . Wykorzystywali do pracy kamienne topory.

9. Wietka

Lud Ngannsanów , zamieszkujący tereny północnej Syberii na płn Tajmyr używał innego rodzaju kajaków. Myśliwsko - rybacki lud budował tzw. . wietkę. Była to maleńka łódeczka mogąca pomieścić jednego człowieka. każda burta wietki zrobiona była zwykle z dwu desek o szerokości dwóch dłoni. Łódeczka miała 2,5 m długości i 0.5 m. szerokości.

Mimo , że dzisiaj powszechnie używa się motorówek . Wietki w dalszym ciągu są nie zastąpionym środkiem komunikacjo wodnej na licznych kanalikach , płytkich strumieniach łączących jeziora , gdzie motorówka nie przepłynie. Łódka jest szybka, lekka, zwrotna ale też wywrotna. Dobrze trzeba poznać technikę pływania, aby wietka pokonywać przestrzenie wodne. Inny rodzaj wietki budowali lud Selkupów żyjący nad brzegami Tazu.
Pływanie wietką to prawdziwa sztuka a jej zrobienie - to majstersztyk . Wietki maja od 6 - 10 metrów długości i od 50 - 70 centymetrów szerokości. grubość kadłuba wynosi 2 - 3 cm. Pień drzewa obstruguje się najpierw z zewnątrz, po obstruganiu budowniczy wbija weń równej długości gwoździe wysmarowane sadzą . Następnie wydłubuje się środek : dłubanie trwa dopóty , dopóki na jasnym drewnie nie wystąpią ślady sadzy. Sadza jest znakiem , że burta osiągnęła już odpowiednią grubość . Po zakończeniu tej pracy wietkę umieszczano nad ogniem i w miarę rozgrzewania modelowano szerokość burt, wstawiając między nie coraz szersze rozpórki. Po ostygnięciu drewna rozpórki stawały się krótsze i kadłub zachowywał elastyczność.

10. kajak z Irlandii

Niewielkie skórzane łodzie tzw curragh prze wieki były używane w Irlandii. Możliwe , że przepłynięto na nich do Hiszpanii czy Portugalii w III tysiącleciu p.n.e

11. canoe

Innym typem łodzi należącej do rodziny kajaków jest „ canoe „. Prototyp kanadyjek powstał gdzieś na wschodnich wybrzeżach Kanady.
Prawdopodobnie indiańskie plemiona Athapasków i Algonkinów były twórcami tobogganu, karpli i właśnie kanu ( ang canoe ). Indiańskie kanu powstawało na szkielecie z drewna pokrytym kora brzozowa . Budowali tez dłubanki z pni ze specjalnie lekkich drzew. Indianie północno - amerykańscy przed przybyciem Europejczyków nie znali zastosowania żagli. Tylko plemiona Lisów i Sauków w czasie pomyślnych wiatrów , używały rozciągniętych skór aby ułatwić sobie żeglugę. Budowane w rejonie Wielkich jezior , lekkie kanu z brzozowej kory miały wysoko, półkoliście zadarty do góry przód i rufę w celu ochrony przed dużymi falami.
Plemię Mandanów z grupy językowej Sju budowało z wysuszonej nie garbowanej skóry bizonów lekkie przenośne łodzie zwane po angielsku bull - boats . Służyły one jedynie do przepraw przez rzeki i nie były używane do dłuższych wypraw. Indianie wyrabiali specjalne mokasyny dostosowane do jazdy w kanu. Wykrojone były z jednego kawałka miękkiej skóry, posiadały bardzo elastyczną podeszwę.
Często zdarzało się , że indiańskie plemiona zamieszkujące nad brzegami wielkich rzek i jezior staczały ze sobą walki na wodzie. walki w kanu przybierały charakter regularnych bite morskich.. dzięki swym lekkim i zwrotnym kanu Czipewajowie czy Saukowie zdobywali nawet przewagę nad słynnymi z waleczności Irokezami , którzy posiadali ciężkie , niezwrotne łodzie wykonywane z pni wiązów. „ Steh Eastman wykonał w 185 r. szkic przedstawiający bitwę stoczoną na jeziorze Górnym pomiędzy Czipewejami i Lisami „

„... w górnym biegu rzeki Żółtych Brzóz pojawiło się kanu z kory brzozowej . Wiosłował samotny Indianin .... kanu było pomalowane sokiem olszynowym na jasno - żółty kolor , żywo przypominający kolor pni żółtych brzóz , porastających gęsto okoliczne pagórki. Burty wylepiane żywicą jodłową, uszczelniająca łódź przed woda. na przodzie wymalowane wielkie ptasie oko, w tyle powiewał na wietrze lisi ogon . Indianin pragnął mieć wrażenie , że łódź żyje , że ma oczy i ogon tak jak każde inne stworzenie - chciał , żeby była dalekowzroczna jak ptak , szybka i zwinna jak lis „[21] Indiańskie kanu było wąskie i długie , co dawało mu szybkość i dużą zwrotność; wiosłowano pagajem jednopiórym . Indianin od wielu dni wiosłował w górę przeciwko silnemu prądowi rzeki „ Żółtych Brzóz .... Mknąc czasem szybko po gładkiej wodzie - czasem znów płynąc wolno na pych , gdy na rzece pojawił się miejscami wartki prąd , tzw bystrzyca, przepychał swą wątłą łódeczkę przez ryczące spienione kaskady , przemykając między groźnymi , zębatymi skałami ze zwinnością i zręcznością , która posiadają tylko bardzo nieliczni spośród białych i wcale nie wszyscy Indianie „ [22] Często na dzikich rzekach zdarzały się miejsca , których nie można było przepłynąć kajakiem. Łódź należało przenieść lądem. Indianie bardzo dobrze radzili sobie z przenoszeniem łodzi po lądzie , gdyż kanu które mierzyło 3 metry długości ważyło ledwo 15 kilogramów.
Znany , nieżyjący już podróżnik , myśliwy , pisarz i przyrodnik Arkady Fiedler, który wiele mil przepłynął różnym sprzętem wodniackim, tak zachwycał się indiańską canoe „ nasza łódź pokochałem od pierwszego wejrzenia . Była wspaniała . Miała przeszło 4 metry długości i mogła udźwignąć podobno 20 cetnarów ( ok. 1000 kg ) . Była tak lekka , że unieść ją mógł jeden człowiek, tak śmigła , że jedno uderzenie wiosła posuwało ją do przodu o 30 kroków . Zbudowano ją z uszczelnianego płótna, ale na kształt łodzi indiańskich „[23]

a ) przód łodzi
a 1 ) przednie siedzenie
b) tył ( rufa ) łodzi
c ) rzemyki utrzymujące wiosła w miejscu
d ) rzemyki o tym samym znaczeniu co w C
e ) uprząż na głowę wioślarza
f ) tutaj umieszcza się głowę i barki. Pióra wioseł spoczywają wtedy na brakach wioślarza a całe kanu spoczywa na nim do góry dnem . rzemyków C i D nigdy nie odpina, dzięki czemu zawsze łatwo wiosła unieść na miejscu.

„ Indiańskie canoe , to chyba szczyt wytworności wszystkich łódek , jego nadobna linia i tyłem filuternie ( a jak celowo ) wzniesionym , zawsze wzbudzała przyjemny podziw . Indianie stworzyli tu arcydzieło wdzięku i przydatności „[24] Zalety indiańskiej kanu poznawał A. Fiedler pływając po Oskelanoe Riwer w Kanadzie. Kanu doskonale służyło Indianom do polowań , rybołówstwa i wypraw wojennych .
Francuscy żeglarze , którzy pod wodzą Jakuba Cartiera uczestniczyli w 1534 r w wyprawie na Nowa Funlandię , często napotykali indiańskie czółna. „ Kiedy Francuzi powrócili na statek , od brzegów odbiło niewielkie czółno i zbliżyło się do nich . Siedziało w nim czterech mężczyzn . Marynarze przyglądali się z zaciekawieniem czółnu zrobionemu z kory, które wydawało się niesłychanie lekkie. dzicy sprawnie wiosłowali „[25]

Francuzi kontaktowali się ze szczepem indiańskim Algonkinów , którzy żyli na etapie epoki kamienia. Francuzi zauważyli , że prawdziwymi drogami komunikacyjnymi czerwonoskórych były rzeki. marynarze Jakuba Cartiera byli mocno zdziwieni konstrukcją czółen ; wręgi z cedrowych prętów pokryte płatami kory . Indianie zszywali korę włóknami po czym pociągali klejem wnętrze czółna, aby nie przepuszczało wody. Do czółna można było wejść tylko bosa stopą i to bardzo ostrożnie , żeby nie zadrapać kleju ,trafienie na mieliznę takiego czółna mogło oznaczać katastrofę. Ale te ultradelikatne czółna miały jedną zaletę szczególnie cenione przez Indian - lekkość. Ich właściciele nie tylko spływali w dół bystrzyn . lecz także posuwali się w górę rzeki, dźwigając wtedy łodzie na dość długich trasach po lądzie. Czółno z kory łatwe do przenoszenia , było idealnym środkiem komunikacji .

12. Polinezyjscy kanadyjkarze

kajak czy żaglówka. ?
Już w epoce kamiennej , ludy Polinezji budowali łodzie , którymi potrafili przemierzać rozległe obszary Pacyfiku. Podczas licznych wodnych wypraw zajmowali , każda nadającą się do zamieszkania wyspę, na długo przed tym jak Kolumb i inni Europejczycy wyruszyli w swe odkrywcze podróże. PO eksploracji Ameryki Północnej i Południowej zainteresowanie Europejczyków skierowało się w kierunku zachodnim i objęło Pacyfik . Europejczycy odkrywali ziemie, którym już wcześniej nazwy nadali tubylczy odkrywcy. Polinezyjscy żeglarze prześcignęli osiągnięciami Fenicjan Morza Śródziemnego i Wikingów z północnego Atlantyku. Polinezyjczycy budowali dwa typy łodzi :
Þ łodzie ze statecznikiem
Þ łodzie dwukadłubowe ( katamaran )
„ na pierwszy rzut oka dłubanka wzmocniona pływakiem równoważnym wydaje się konstrukcją bardzo prostą. Ale jeśli uświadomimy sobie, że przedtem trzeba zwalić drzewo , przeciąć je wzdłuż , następnie wydrążyć jego wnętrze za pomocą kamiennych cioseł, wówczas wzbudza szacunek budowa nawet najprostszej łodzi. Pnie drzew używane do budowy małych łodzi rybackich były tak cienkie , że dodawano do kadłuba statecznik aby przeciwdziałać ich wywracaniu się .Podstawową częścią statecznika była długa belka z lekkiego drewna , która spoczywał a na powierzchni w niewielkiej odległości od kadłuba. belkę tę łączono z kadłubem zwykle za pomocą dwóch żerdzi wysięgnikowych przymocowanych z jednej strony do okrężnicy ( górny brzeg kadłuba ),, a z drugiej do tegoż równoważnego pływaka. Aby pływak mógł spoczywać na powierzchni wody , żerdzie wysięgnika były albo wygięte ku dołowi aż do poziomu pływaka, albo też jeśli były proste łączyły się z nim oddzielne wsporniki. „[26]. Dodatkowo kładziono deskę na górnej krawędzi kadłuba, aby podnieść wysokość łodzi nad poziomem wody. Stanowiło to ochronę przed zalewem fal .
Każda rodzina potrafiła wykonać rybackie dłubanki, tzw. paopao. Zestaw narzędzi budowniczego łodzi składał się ze starannie wygładzonych bazaltowych cioseł i dłut. Wykonywanie łodzi było wielkim rytualnym ceremoniałem. A konstruktorzy łodzi zajmowali wysoka pozycję w społeczeństwie. Po przygotowaniu narzędzi i wyborze drzew , budowniczowie odbywali uroczysta biesiadę na terenie świątyni. Składali daninę dla bogów , aby obdarzył ich siłą do wykonania tej pracy. Po posiłku , szli do morza gdzie moczyli ciosła i przystępowali do ścinania drzew. Przed uderzeniem ciosła w drzewo wznosili modły o przebłaganie Boga Tamę , że chcą zabrać jedno z jego dzieci. Rzemieślnicy studzili ciosła , wbijając ostrze w pnie soczystego bananowca. Ostrzyli je na blokach piaskowca. „ Deski kadłuba dopasowywano do siebie krawędziami na styk przy czym na górnej krawędzi niższej deski rozsmarowywano wilgotny muł. Plamy mułu na górnej desce wskazywały nie dopasowane miejsca , które tak długo obciosywano , aż dwie krawędzie dokładnie przylegały do siebie. Do uszczelniania spojeń używano potłuczonej skorupy orzecha kokosowego i żywicy drzewa chlebowego. W krawędziach przylegających do siebie desek wiercono parami otwory za pomocą zaostrzonych kawałków twardego drewna lub kamiennych dłut. Przez otwory te przewlekano sznur pleciony z trzech włókien kokosowych , który łączył poszczególne części łodzi „ 27 . Ludność całej wyspy przezywała wielka uroczystość kiedy odbywała się ceremonia „ picia „ morskiej wody czyli wodowanie łodzi .

Wioślarze polinezyjscy zwrócenie byli twarzą w kierunku jazdy i wiosłowali krótkim pagajem.

Długość łodzi wynosiła do 18 - 24 m., ale zdarzały się i dłuższe. Kadłuby łączone pomostem mogły pomieścić nawet 60 osób wraz z zaopatrzeniem.

Łodzie z Wyspy Wielkanocnej.

Na wyspie Wielkanocnej głównie ze względu na brak drewna „ łodzie były liche i nędzne choć osiągały 3 - 3,6 m. Budowano je z wielu pozszywanych ze sobą kawałków drewna, nawet wiosła konstruowane z dwóch części : krótkiego, wąskiego pióra i przymocowanej do niego oddzielnej rękojeści . Wiosła składające się z dwóch elementów są wytworem unikalnym w całej Polinezji. Zarówno kształt łodzi jak i wioseł wynikał z konieczności przystosowania do braku surowca „[27] Porównania podobieństw budowy łodzi Indian amerykańskich i łodzi Polinezyjczyków dokonywał Thor Heyerdal znany ze swoich niezwykłych wypraw na tratwach i łodziach trzcinowych po oceanach świata.

Indianie i Maorysi mieli podobne łodzie. Nie posiadały takich elementów jak stępka, ster, poprzeczne ławy, dulki oraz kołków w klepakach łączących. maszt na żagiel , nie był mocowany na stałe, a matę podnoszono gdy wiał pomyślny wiatr. Podobne są sposoby manewrowania łodzią , wiosłowanie u Indian i Maorysów.

Podstawa podwójnej pirogi z pływakiem równoważnym z wyspy Diemiena

U Indian jak pisał Bacroft „ ... wsiadają na łódź w ten sposób , że jeden z Indian zajmuje miejsce na rufie, steruje wiosłem , podczas gdy pozostali klęczą parami na dnie łodzi i siedząc na piętach wiosłuja ponad najbliższą klepkę mocnicy burtowej. dzięki temu łódź unosi się bezpiecznie nawet w najwyższych falach i płynie bez trudności po morzach na których inne łodzie i żeglarze nie przeżyliby nawet jednej chwili „[28]
A.S.Best o Maorysach pisał „ załoga łodzi wojennej klęczy dwójkami na dnie łodzi wzdłuż całej jej długości siedząc na piętach i trzymając wiosła o długości 120 lub 150 cm., siedzący na rufie sternik ma wiosło o długości 270 cm. Te lodzie wojenne ślizgają się po sztormowych falach jak ptaki morskie „[29]

13. Czółno nowogwinejskie i z wyspy Borneo

Mężczyźni nowogwinejskiego plemienia Goaribari oprócz zdobywania pożywienia i wojen plemiennych , zajmowali się drążeniem czółen i wykonywaniem broni. Na co dzień wykonywali takie dłubanki , jakie wystawione dziś w europejskich muzeach stanowiłyby cenne unikalne eksponaty. Goaribari potrafią się doskonale nimi posługiwać , pewnie prowadząc na stojąco wąziutkie chybotliwe czółna. Z dużą zręcznością posługują się ciężkimi wiosłami, które są pięknie zdobione. W tych wywrotnych łódkach polują min na krokodyle.
Budowano trzy rodzaje wagi ( nazwa łodzi ) a różniły się rozmiarami : - dalekomorskie łodzie ( tzw masawa )
- średniej wielkości ( tzw kalipoulo )
- najmniejsze czółno - do 2 m. długości - ( tzw kewon )


Budowano łodzie na zasadzie czółna z przeciwwagą . Wydrążony starannie pień drzewa połączony był ażurowym pomostem z przeciwwagą. Podziw budzą ścisłe wiązania , z jednego gwoździa czy kawałka drutu. W maleńkim kewonie tubylcy polowali na rekiny używając grzechotek. Grzechotka służyła do wydawania dźwięków pod wodą , które zwabiały rekiny. Był , to wygięty w pałąk kij z nawleczonymi nań krążkami wysuszonej skorupy orzecha kokosowego. Jako broń na rekiny zabierano noże.

Na wyspie Borneo pirogi używano min. do polowań na dziki „ wataha wpływa na środek rzeki , łowcy wskakują do małych piróg , które do owej chwili trzymali zamaskowane przy brzegu i gromkimi okrzykami wiosłują co sił ku zwierzętom poruszającym się oczywiście wolniej niż pirogi. Dochodzi wówczas do rzezi bez opamiętania.... Prąd znosi zarówno uśmiercone jak i ranne dziki , na które nieco dalej czekają inni łowcy lub nawet kobiety i dzieci, jeżeli mężczyzn jest za mało „[30]

14. korowy kajak

John Hornell jeden z największych znawców i badacz środków nawigacyjnych znalazł korowy kajak w Afryce na rzece Pungwa w Rodezji Południowej. To znalezisko było unikalne w Afryce.
Wacław Korabiewicz podczas swoich licznych podróży natrafił w Afryce niedaleko Dar - es - salaam na korowy kajak. Za drobna opłatą i przekazał do miejscowego muzeum. W. Korabiewicz pisze w swojej książce o ciekawych pirogach , które budowane były w okolicach jeziora Wiktorii w Afryce „ piroga szyta zwyczajnie , deska do deski na kant i na to szew z łyka. Spodem idzie kil przynajmniej trzy metry dłuższy od łodzi. Przedni jego koniec zaostrzony niczym sztylet pruje wodę tuż pod jego powierzchnia „[31] Sztylet stanowił jakby podwodna torpedę, która dziurawiono wrogi kajak. To bardzo interesujące bojowe użycie kajaka.

15. Łodzie trzcinowe

Na Wyspie Wielkanocnej budowano dwa rodzaje łódek: z trzciny i wiązek sitowaia , jedno lub dwuosobowe>Łódki z sitowaia nazywano pora. ŁOdź trzcinowa z Wyspy Wielkanocnej

16. kayuko

Indiańskie czółno znane w Ameryce Środkowej. Wykonywane z jednego pnia przez Indian zamieszkujących wybrzeża i archipelagi wzdłuż Ameryki Środkowej. Dłubanki z żaglem służą Indianom do komunikacji pomiędzy wyspami archipelagu San Blas.
Życie Indian czoko jest ściśle związane z jedynymi szlakami komunikacyjnymi jaki stanowią w Darien - rzeki.

Przemysław Burchard w czasie jednej z licznych podróży korzystał z indiańskiego czółna aby pokonać dżunglę Kolumbii. Inny środek transportu nie mógł być wykorzystywany.

III.KAJAKARSTWO TURYSTYCZNE W POLSCE DO 1939 roku

1.Od czasów najdawniejszych do XIX wieku Polska, kraj od morza, kraj przecinany licznymi rzekami, posiadający sporo obszarów jeziornych, wykształcił w początkach swej państwowości szkutnictwo. Już w X wieku dla potrzeb żeglugi śródlądowej wykonywano różnego rodzaju łodzie do przewożenia osób i ładunku. Dno jeziora Lednickiego okazało się bardzo bogate w różnorodne zabytki pochodzące z VI wieku. Oprócz hełmu znaleziono dwa groty włóczni, siedem toporów bojowych oraz wiele fragmentów ceramiki i kości.” W 1960 roku nastąpiło odkrycie najwspanialszego zabytku – doskonale zachowanej drewnianej dłubanki, wykonanej w dębowym pniu o długości ponad 10 metrów. Grot strzały znaleziony w jej wnętrzu pozwolił datować ją na wiek XI, co spowodowało zaliczenie łodzi do najstarszych zabytków polskiego szkutnictwa ”.41

W średniowieczu wykonywano różne rodzaje sprzętu wodnego, jak czółna z jednego pnia i łódki do rybołówstwa oraz łodzie i większe statki. W owych czasach statki morskie docierały do Torunia. „ Statki rzeczne nadal nazywano karabiami, łodziami i czółnami, ale doszły nowe rzeczy i nazwy. Płatnicą nazywano drewno spławiane na tratwach, a płatem lub płtą – tratwę. Stąd opłata za przybicie do brzegu w IV wieku to płetne lub brzeżne, a flisak to płetnik ”. 42 Władysław Jagiełło wykazujący podczas swojego panowania niezwykłą żywotność prawie ustawicznie znajdował się w podróżach po swoim Wielkim Królestwie polskim , Litwie i Rusi. W 1415 roku odbył podróż po obszarach Białorusi. Wówczas to król odwiedził Lidę, Nowogródek i Dawigródek, wędrował lądem i rzekami ( Słupczą i Prypecią ). W 1426 roku odbył długa wodną podróż Wisłą. Powodem wyboru tego niecodziennego środka podróży była złamana przezeń noga na polowaniu w Białowieży. W odpowiednią przygotowanej dla jego osoby łodzi, popłynął do Warszawy i Płocka, dopłyną na Kujawy witany przez książąt mazowieckich . w 1410 roku pod Kozienicami polecił W. Jagiełło zbudować most z łodzi. Posłużył on przeprawie wojsk polskich wraz z wozami i działami idących pod Grunwald. Czasami odpowiednio przystosowane, bogato zdobione zależnie od pasażerów, statki i łodzie służyły rekreacji i wypoczynkowi. Z podobnych podróży znane były szczególnie dwie pary królewskie, Jan Kazimierz i Maria Ludwika oraz Jan III Sobieski i Maria Kazimiera. Słynną się stała podróż Anny Magdaleny z Potockich Gorayskiej podjęta wyłącznie w celach rozrywkowych. Podróż rozpoczęto w Ulanowie nad Tanwią i poprzez San dopłynięto Wisłą do Gdańska. Statek był specjalnie przystosowany do celów wycieczkowych. Podróż ta odbywała się w kwietniu 1685 roku.
W 1723 roku demonstrowano Augustowi Mocnemu na Łabie łódź podobną do kajaka.
Nie wszystkie rzeki dawniej były sprawne. Rozlewały się szeroko gdyż nie były regulowane, ale pływanie nimi stwarzało trudności gdyż poprzegradzane były zwalonymi pniami drzew. Rzeki, którymi można było spływać : Wisła od Krakowa, Bug od Dubienki, Narew od Wizny, dolny San oraz Warta od Koła. Od połowy VIII wieku zaczęto porządkować szlaki wodne. Usuwano przeszkody, a nawet zmuszano młynarzy do usuwania tam, które przegradzały rzekę. Znane były w Rzeczypospolitej i poza jej granicami umiejętności wodniackie Kozaków, którzy na swych Śmigłych i szybkich czajkach wyprawiali się na tzw. Chadzki”. Docierali śmiałymi wypadami, rzekami i morzem aż do Krymu.

2. pojawia się w Polsce turystyka.
Ruch sportowy i turystyczny, który żywiołowo rozwinął się na świecie w XIX stuleciu w naszym kraju pojawia się znacznie później. Powodem tego był brak niepodległości oraz kontaktu z innymi krajami. Jest to dla Polski okres narodowej niewoli, w kraju rozdartym zaborami, pod twardymi rządami Prus, Rosji i Austrii. Mimo tych niesamowitych utrudnień powstają w Polsce pod koniec XIX wieku towarzystwa i kluby sportowe. Najpierw we Lwowie w 1867 roku założono towarzystwo gimnastyczne „ Sokół ‘, w ramach którego utworzono sekcję kajakową. W 1884 roku powstaje w Galicji Krakowskie towarzystwo Wioślarskie. W Królestwie Polskim pierwsze stowarzyszenia sportowe powstają w Warszawie : Warszawskie Towarzystwo Wioślarskie w 1878 roku i Warszawskie Towarzystwo Cyklistów 1886 rok . Najpóźniej organizacje sportowe powstają w zaborze Pruskim – w 1893 roku Związek Sokołów Wielkopolskich. W Galicji tworzą się zręby Polskiego Ruchu Turystycznego. W 1873 roku powstaje Polskie Towarzystwo Tatrzańskie. W 1906 roku powstaje nowe Towarzystwo Turystyczne – Polskie Towarzystwo Krajoznawcze.

A. Warszawskie Towarzystwo Wioślarskie

WTW stało się Macierzą polskiego sportu kajakowego. Zapoczątkowało ono rozwój wioślarstwa, kajakarstwa, pływania, lekkiej atletyki a nawet dżu-dżitsu.
WTW stało się prekursorem zorganizowanej turystyki wodnej. Władysław Deniszczuk i Antoni Chojnacki byli założycielami klubu wioślarskiego. Wł. Deniszczuk zakupuje czterowiosłową łódź „ Nimfa ”. sprowadzenie następnych kilku łodzi sportowych z zagranicy umożliwia organizowanie wycieczek wodnych Wisłą. Władze zaborcze niechętnie patrzą na zabiegi grona entuzjastów, gdyż bez zezwolenia organizuje się młodzież. Wreszcie po czterech latach od założenia WTW dr Henryk Stankiewicz wyjednuje w 1882 roku legalizację, na którą zgodę wyrazić musiał Minister Marynarki. Towarzystwo miało charakter ekskluzywny. Na prezesów wybierano arystokratów – hr Adam Zamoyski, hr Ksawery Branicki.
Klub był salonem tow Kajakarzarzyskim, a sport był jedną z form działalności obok zabaw, przyjęć i gier towarzyskich. Składka w WTW wynosiła 20 rubli rocznie.
Robotnik zarabiający 20 rubli na miesiąc nie mógł sobie pozwolić na przynależność do klubu. Bolesław Prus choć wierny członek WTW, często zalęgał ze składkami. Obowiązywał odpowiedni strój : Statut Towarzystwa zabraniał przyjmowania kobiet, studentów oraz wojskowych niższych stopni. Dopiero zmiana układu sił politycznych na ziemiach polskich w wyniku rewolucji 1905- 07 r powoduje zanikanie ekskluzywnego charakteru WTW i innych towarzystw. Rośnie ich liczebność i istotna działalność sportowa. Pierwsze wyścigi kajakarzy w Polsce przeprowadza WTW w 1886 roku, kajaki „ Zuch „ „ Karzeł „ „ Smyk „ zajmują pierwsze trzy miejsca, do grona zwolenników turystyki wodnej zaliczali się min. Henryk Sienkiewicz, Stefan Żeromski, Ignacy Paderewski, Jan Kiepura.
WTW oprócz rekreacji i zajęć sportowych wypełniało inne funkcje społeczne. W 1884 roku łodzie WTW podczas katastrofalnej powodzi pełniły dyżury wartownicze. Uratowały wówczas kilkadziesiąt osób. Od 1908 roku WTW organizowało regaty wioślarzy ze wszystkich zaborów tworząc podwaliny polskiej organizacji sportowej. Po odzyskaniu niepodległości wśród wielu inicjatyw zmierzających do odrodzenia narodowego nie brakło działań dla rozwoju sportu, kultury fizycznej i turystyki. Właściciel i popularyzator walorów Szczawnicy Józef Szalay, już w latach 1820 – 30 organizował dla letników spływy Dunajcem z pochodniami. Podczas pływania uczestnikom przygrywały kapele cygańskie. Stąd zapewne wywodzą się tradycje pienińskich flisaków przewożących setki turystów przez przełom Dunajca. Wincenty Pol w 1858 roku jako jeden z pierwszych pokonał „ wyłom” Dunajca spływając łódką.

B. Zygmunt Gloger

Zygmunt Gloger uważany za „ojca ” turystyki polskiej organizował swoje wyprawy łodzią poznając Wisłę, Niemen, Bug i Biebrzę. Gloger w celach archeologicznych i krajoznawczych odbywał szereg wycieczek kajakowych. We wrześniu 1871 roku wynajmuje łódź i przewoźnika, aby przepłynąć Niemen od Druskiennik do Liszkowa. Zbiera występujące na brzegach rzeki okrzoski, wiórki i narzędzia kamienne. Znaleziska spod Druskiennik tak zaintrygowały badacza, że postanowił jeszcze raz wyruszyć na Niemen. Planował w ciągu ośmiu dni spłynąć Niemnem z Grodna do Kowna / około 40 mil/. Udało mu się nabyć małe czółno tzw. czajkę, bardzo zniszczoną. Ale smoła, konopie i gwoździe zrobiły swoje i łódkę naprawiono. Czółno o długości siedmiu łokci, o szerokości półtora łokcia było maksymalnie załadowane, różnym sprzętem potrzebnym do poszukiwań archeologicznych. Podczas całej wyprawy Gloger nie odkładał kartki i pióra. Notował wszelkie uwagi o rzece przekazywane mu przez sternika. Np.: „ rapą „ nazywano zespół niebezpiecznych głazów występujących w rzece : „ solą „ i „ sółką „ nazywał się mniej groźny kamień w korycie rzeki lub wysepka podwodnych kamieni i żwiru; „ wieliczem” nazywał się każdy kamień podwodny lub sterczący nad wodą.
Po niemeńskich wodach pływały wiciny – czyli łodzie, które zabierały ładunki do 800 beczek litewskich. Dziennik Glogera przez osiem dni spływu zapełnił się etnograficznymi, folklorystycznymi i przyrodniczymi obserwacjami.
Na kolejną wyprawę wodną Gloger wybrał się z Julianem Maszyńskim – malarzem, współpracownikiem Tygodnika Ilustrowanego. 22 lipca 1875 roku rozpoczęli pływanie na Bugu od Terespola do Drohiczyna i dalej do Wirowa. Wyprawa wodna odbywała się na krypie zbitej z czterech desek. Krypa prowadzona przez niezbyt dobrego sternika co rusz osiadała na mieliźnie. Często podciągnąwszy szarawary, malarz i archeolog pomagali holować swój „ okręt „.

Dla relaksu i wypoczynku 6 sierpnia 1879 r Gloger wyrusza nad Biebrzę. Bardzo wnikliwie notuje wrażenia ze spływu. Opisuje krajobraz nadrzeczny. Nie zapomniał jednak o swoim powołaniu archeologicznym i odkrywa po drodze kilka stacji krzemiennych. Jeszcze w tym roku, miesiąc później, przeżywa z kolegami kilkugodzinną emocjonującą przygodę na Bałtyku.
Wypłynęli na Bałtyk w łodzi wiosłowej chcąc rozkoszować się morzem i wspaniała słoneczną pogodą. Oddalili się kilkanaście kilometrów od brzegu, także stali się niewidoczni. W wtem zerwała się burza, woda zalewała łódkę rybacką. Po kilku godzinach ciężkiej walki nieszczęśni wioślarze dobili do brzegu.

C. Gieysztora przeprawa przez Andy.

Michał Gieysztor inżynier i podróżnik w czasie swojej przeprawy z portu Yessup przez Andy do Montani używał obok kolei auta, koni, statku również indiańskich czółen. 1929. 08.06 wyrusza w dwóch canoe z przewoźnikami z portu Yessup znajdującego się nad brzegiem rzeki Pichus wpadającej do rzeki Pachitea dopływie Ucayazi. Przewoźnicy kierowali łodziami za pomocą długich żerdzi tangone i wioseł. Przez dwa dni płynął w canoe niczym nie osłonięty od prażącego słońca i deszczu.
Rzeka mająca około 50 m. Szerokości płynęła bystrym nurtem nieraz rozbijając się z szumem o potężne podwodne skały, które musieli umiejętnie omijać. W trakcie spływu polował w canoe na aligatory. 31 sierpnia po kolejnych zmianach środków lokomocji, ponownie wsiadł do canoe, którą popłyną w górę Urumby. Tym razem łódź miała 6 m długości i 0,70 m szerokości, popychana na przodzie przez 3 Indian, czwarty z tyłu sterował aby przemieszczała się sprawnie pod prąd rzeki. Zachwycony był bardzo tym krajem cudnym i ciekawym, życiem prymitywnym ludzi, lecz tak swobodnym. Uważał, że opłaciły się stokrotnie wszelkie trudy i niewygody podróży jakie odnosił. Po 48 dniach dotarł z Limy do przyszłej polskiej koloni Ceba.

D. W niepodległym kraju.

Akademicki Związek Sportowy, już w 1913 r zorganizował spływ Wisłą z Krakowa do Ełku. Faktycznie kajakarstwo zaczyna się rozwijać w latach 20-tych XX wieku. Licznie są organizowane imprezy kajakowe. Powstają w szybkim tempie, w wielu miejscowościach, kluby i sekcje kajakowe. Działalność kajakowa staje się zorganizowana. W 1928 r przy Polskim Związku Narciarskim zostaje powołana Komisja Kajakowa.

Polski Związek Narciarski kierował się zasadą: zimą śnieżne stoki na nartach, latem na wodę kajakiem. Kajakarze grupowali się głównie w PZN, zaś część z nich przy Polskim Związku Towarzystw Wioślarskich. Od 1929 r przystąpiono do prac organizacyjnych i dokumentacyjnych w celu powołania wspólnej organizacji kajakowej. 2 maja 1930 r odbywa się Zjazd Stowarzyszeń Kajakowych, na którym powołany zostaje Polski Związek Kajakowców, na którym powołany zostaje Polski Związek Kajakowców z gen. Stanisławem Kwaśniewskim na czele. Jeszcze w tym samym roku związek przekształca nazwę na Polski Związek Kajakowy. W chwili powstania związek liczy 30 ogniw. Przed powstaniem związku działały w Polsce sekcje i kluby kajakowe zrzeszone w PZTW bądź też niezależne. Ożywioną działalność kajakową prowadziły Liga Morska i Kolonialna, ZHP, Towarzystwo „ Sokół „i inne organizacje. Mysłowice w 1924 roku są świadkiem powstania samoistnego klubu kajakowego Hellas wyłącznie składakowego.
Prezesem zostaje dr Władysław Kos; klub liczy 14 członków. W 1926 roku i w1928 roku klub przeprowadza pierwsze regaty na Sole. 17 listopada 1929 roku powstaje Klub Kajakowy Kanoistów w Katowicach / wyposażony w składane kanadyjki /. WKS Wawel w Krakowie powołuje w 1929 roku sekcję kajakową. Pierwszy składak typu Klepper ściąga do Warszawy Herman Stehr w 1925 roku „ Łazik „ bo tak był nazwany kajak, płynie Wisłą do Włocławka – w osadzie Herman Stehr z Julianem Detschmanem. „ Pstrąg „- to nazwa drugiego kajaka składanego Władysława Grzelaka, który pływa wspólnie od 1927 roku z Tadeuszem Guzowskim.
W załodze ze Stefanem Zastawnym Stehr odbywa długą wyprawę kajakową, w 1928 roku z Warszawy do Amsterdamu.
W latach 1927 – 32 coraz powszechniej używany jest kajak, eliminuje wiosłowe „ pacierzówki „ i „ płaskodenki „. Rada główna PTK zawiązuje w swoim składzie Sekcję Turystyki wodnej, która popularyzuje tą dyscyplinę wodną wśród turystów. Przy oddziałach PTK powstają sekcje i koła wodne.
W Wielkopolsce rozwija swą działalność wodna harcerska drużyna „ Wilków Morskich „ przemianowana w dniu 14 września 1925 roku z drużyny lądowej. Jeden z działaczy tej drużyny Franciszek Brzozowski organizuje w 1928 roku dla młodzieży pierwszy w Poznaniu kurs budowy kajaków.
„ Smak Araba „ to nazwa zbudowanego przez niego kajaka, którym przepływa wiele rzek i jezior Wielkopolski. W 1929 roku powstaje sekcja kajakowa Klubu Wioślarskiego „ Wisła „ w Warszawie. Wojskowy Klub Sportowy Żolibórz również powołuje sekcje kajakową. Organizowane są liczne imprezy mające charakter sportowy. W 1913 roku Oddział Wioślarski „ Sokół „ organizuje regaty w Krakowie. Sekcja kajakowa KW „ Wisła „ organizuje pierwsze mistrzostwa Warszawy w 1932 roku. W Bydgoszczy w tym samym roku przeprowadzane są Mistrzostwa Pomorza. Dziesięć lat wcześniej odnosili nawet międzynarodowe sukcesy. W 1923 roku w Los Angeles na Olimpiadzie dwójka ze sternikiem zdobyła srebrny medal. W Garczynie na Pomorzu w 1932 roku odbywa się Międzynarodowy Zlot Skautów Wodnych. w Latach 1932-33 drużyna Wilków Morskich z Poznania zdobywa tytuł zespołowego mistrza w kajakach.
Wojskowy Klub Sportowy „ Wawel „ organizuje w 1933 roku na zlecenie PZK komórki okręgowe. W 1933 roku regaty na Wiśle organizuje Okręg Krakowski PZK, a w następnych latach Okręg Poznański i Pomorski. Rok 1933 był rokiem ożywionej działalności w propagandzie i uprawianiu sportów wodnych, a w szczególności w dziedzinie turystyki kajakowej. Na uprawianie turystyki wodnej na rzekach i jeziorach i na pełnym morzu nie trzeba było żadnych zezwoleń. Jedynym ograniczającym pływanie był stan pogody. Wywieszony „ czarny kosz „ w kapitanacie w Gdyni równał się zakazowi wypływania. Zabronione było również wypływanie z nurtem Wisły wprost na morze. Obowiązywało przepłynięcie kanałami i Motławą przez Gdańsk, który w tym czasie był „ Wolnym Miastem „, a wstęp do niego był warunkowany posiadaniem dowodu osobistego z wpisem obywatelstwa polskiego, co załatwiało się w starostwie miejsca zamieszkania. Nie krępowana przepisami swoboda poruszania się po wodach śródlądowych pobudza inicjatywę do zwiedzania kraju i uprawiania turystyki wodnej. Tym bardziej, że koszty transportu bagażu koleją były niewysokie. Planowało się zwykle wyprawy dłuższe wielodniowe do odległych zakątków, by jak najwięcej poznać i zwiedzić, oraz dotrzeć tam, gdzie szlak nie był jeszcze przetarty. Powroty nie były trudne; kolejowe wagony bagażowe zabierały sprzęt turystyczny, w większości kajaki sztywne, a także składaki w workach, bez zastrzeżeń i ograniczeń przy cenach nie nadwerężających kieszeni, a równocześnie z poszanowaniem dobra.
Istniejące wówczas Polskie Towarzystwo Krajoznawcze / PTK / miało sekcję wodną zrzeszającą wodniaków. Sekcja wodna Warszawskiego Oddziału PTK zdobyła się na wybudowanie własnej stanicy. Powstała ona w 1932 roku na prawym brzegu Wisły na wprost portu Czerniakowskiego przy ul. Wał Miedzeszyński pod nr 8 . Stanica wodna posiadała budynek z 80 szafkami na garderobę, prysznice i 5 boksów na 45 kajaków. W przystani mieściły się tylko kajaki. Teren blisko jednomorgowy został wynajęty na osiemnaście lat. Sekcja liczyła 63 członków, z których 30 przepłynęło w roku 1932 łącznie 16 tys. Km. Swoisty rekord pobiła pani Halina Zasztowtowa przepływając kajakiem 2 tys. km. Prezesem sekcji był Władysław Gruszczyński, wiceprezesem i zarazem szefem przystani Adam Wisłocki, będący zarazem członkiem Zarządu Federacji Kajakowej.
Gospodarzem sekcji była Maria Podchorska – Okołów., której nazwisko zostało utrwalone w historii polskiego kajakarstwa z tytułu jej wszechstronnej działalności w dziedzinie turystyki kajakowej. Podobnych sekcji i klubów o odrębnych nazwach, było w całej Polsce kilkadziesiąt. Tylko w Polskim Związku Kajakowym zrzeszonych było 60 sekcji i klubów. Spis ich podaje się w załączniku 1. Oprócz w/w stowarzyszeń wielu kajakowców wchodziło w skład klubów wioślarskich.
Od 17 kwietnia do 8 maja 1933 roku odbyła się pierwsza ogólnokrajowa wystawa turystyki wodnej i żeglarstwa połączona z targami na terenie wystawowym „ Bagatela „ w Warszawie. Zainicjował tę imprezę Warszawski Klub Wioślarski „ Wisła „ po porozumieniu z Polskim Związkiem Kajakowym i Polskim Związkiem Żeglarskim. Realizacją wystawy zajęło się specjalnie powołane biuro organizacyjne. Bliższe dane dotyczące tego co wystawiono i kto wystawił są zawarte w załączniku 2.
Kalendarzyk imprez na rok 1933 / załącznik 3 / obejmował regaty, wycieczki, spływy kajakowe krajowe i zagraniczne. Między innymi Związek Harcerstwa Polskiego projektował na czerwiec spływ z Katowic do Gdyni Przemszą i Wisłą, nazwany Sztafetą Węglową. Trzeba przy tym dodać, że właśnie w roku 1933 ukończono budowę kolejowej magistrali węzłowej o długości z połączeniami bocznymi 552 km. Koszt budowy wynosił 270 mln zł. Ułożenie tej linii i oddanie do ruchu było dalszym osiągnięciem / po budowie Gdyni / odradzającego się po stuletniej niewoli państwa. Otwarcie jej nastąpiło 01.03.1933 rok, a skróciła ona trasę ze Śląska do Gdyni o 119 km. Harcerski spływ „ Sztafet Węglowa „ zorganizowano dla uczczenia tego wydarzenia. W spływie wzięło udział 600 uczestników. Organizatorem sztafety był mgr Witold Budlewski, działający wśród młodzieży harcerskiej od roku 1926, a po wojnie również przodownik turystyki kajakowej PTTK z legitymacją 414, zamieszkały w Sopocie. Inną impreza kajakową w 1933 roku był wyścig górski długodystansowy o mistrzostwo Polski, zorganizowany po raz pierwszy na Dunajcu; organizatorem był AZS – Kraków. Klub Kanuistów z Katowic w obchodach jubileuszowych swego 50-lecia istnienia, projektował spływ rzeką Wagiem / Czechosłowacja / wtedy jeszcze dzikim szlakiem nie poprzecinanym zaporami i elektrowniami.
Prezesem klubu był Stanisław Dacieliński. Klub założono w 1883 roku. AZS z Wilna projektował na lipiec spływ rzeką Drują jako długodystansowe regaty Rygi / Łotwa /. W 1933 roku obchodzono 100 lat istnienia Kanału Augustowskiego. Najważniejszą jednak imprezą i zarazem największą, miał być ogólnopolski spływ „ Przez Polskę do morza „. Spływ ten oprócz ogromnych walorów turystycznych i poznawczych miał mieć charakter patriotyczny, podkreślający związek Polski z morzem. Polska odpowiedz na niemieckie zakusy terytorialne. Było to właśnie w roku, w którym partia hitlerowska objęła rządy w Wolnym Mieście Gdańsku. W celu odpowiedniego przygotowania imprezy już w styczniu zawiązał się komitet organizacyjny, na którego posiedzeniach przedyskutowano formę, a głównie terminy, by był on przystępny dla jak najszerszych rzeszy turystów i żeby nie kolidował z terminami innych imprez np. Dniami Morza.
Trzeba tu dodać, że np. na Dni Morza przyjeżdżało z całej Polski 30-50 tys. turystów i wycieczkowiczów. Ustalono początek sierpnia jako termin dogodny dla młodzieży szkolnej i akademickiej. W tym okresie poziom wody dolnej Wisły nieco opadł, co było korzystne ze względów bezpieczeństwa. Dolną granicę wieku określono na 16 lat. Pływający sprzęt – dowolny. Spływ miał być gwiaździsty ze wszystkich rzek polskich do Torunia, a stamtąd wspólnie do Gdańska, a dalej przewóz statkiem do Gdyni. Liczono na udział około 1000 uczestników. Faktycznie w spływie wzięło udział ponad 2 tys osób na blisko tysiącu kajakach, łodziach i innym sprzęcie pływającym. Wszystkimi wodami z całej Polski, Dunajcem, Sanem, Bugiem, Prypecią, Zasiołdą, Kanałem Ogińskiego, Szczarną, Niemnem, Kanałem Augustowskim, Biebrzą, Narwią, Drwęcą, Pilicą, Bzurą, Kanałem Bydgoskim, a najczęściej Wisłą popłyną wielki spływ kajakowców, wioślarzy i żeglarzy przez Gdańsk do polskiego morza do Gdyni. Spływ był imponującym przejawem hartu ducha i tężyzny fizycznej polskiej młodzieży i dorosłych.
Dla ukazania umiłowania turystyki wodnej oraz idei związku Polskiego z morzem, niektórzy uczestnicy imprezy przepłynęli specjalnie wydłużone szlaki. Bracia Roman i Janusz Zalescy i Adolf Nowicki pracując wiosłami pokonali 2955 km. Jan Paprocki i Zbigniew Wiącek przepłynęli 2750 km. Seniorem spływu był Leon Setter ze Lwowa lat 62, a najmłodszym – Stanisław Śpiewak lat 15. W spływie brali również udział przyszli przodownicy turystyki kajakowej PTTK, jak Mieczysław Machowski – rocznik 1903 / nr leg przod. 745 / jeden z założycieli AZS – Lwów w latach 30-tych Zbigniew Łopacki z Puław / nr leg 495 / i inni, którzy w PTTK przyczynili się do rozwoju turystyki kajakowej. W niedzielę 12.11.1933 rok w sali kinoteatru „ Stylowy „ w Warszawie odbył się uroczysty pokaz filmu ze spływu „ Przez Polskę do Morza „ . Przesuwały się kolejno obrazy przygotowań do spływu w Pińsku, w Puławach, w Warszawie a później różne etapy spływu, aż do Gdańska. Tak kończył się sezon turystyki kajakowej w roku 1933. W maju 1934 roku rozegrano pierwsze Mistrzostwa Górskie Polski / pierwszy międzynarodowy wyścig górski o mistrzostwo Polski / - kontynuacją tych mistrzostw jest przeprowadzany rokrocznie międzynarodowy spływ kajakowy na Dunajcu na trasie Nowy Targ – Nowy Sącz w czerwcu. W 1933 roku PZK wchodzi w skład IRK. Rozrasta się bardzo liczebnie. W 1933 roku PZK liczy już 43 kluby, a nich zrzeszonych jest około 25 tys kajakarzy. Dla zachęcenia do systematycznego uprawiania turystyki wodnej, poznawania szlaków i piękno ziemi polskiej, PZK w 1934 roku ustanowiło Turystyczną Odznakę Kajakową.
W 11933 roku po raz pierwszy polscy kajakarze biorą udział w mistrzostwach Europy. Coraz częściej wyjeżdżają za granicę, biorąc udział w wielu imprezach międzynarodowych np.:
- 1933 w Pradze i Kopenhadze
- 1935 w Sopocie
- 1938 tytuł wicemistrza świata na 10 tys metrów zdobywa Czesław Sobieraj / z drużyny Wilków / w Szwecji.
Drużyna Wilków Morskich w 1935 roku jest organizatorem III Mistrzostw Kajakowych na jeziorze Kierskim. Od 1936 roku do czasu wojny odbywają się Ogólnopolskie Regaty Kajakowe na Zatoce Puckiej. Organizatorem śmiałego przedsięwzięcia w 1934 roku jest Zarząd Główny Ligi Morskiej i Kolonialnej, przeprowadza spływ Gigant „ Cała Polska do Morza „. Uczestnicy płyną na różnorodnym sprzęcie wodnym, nieraz nowo odkrywanymi szlakami wodnymi do morza. Najliczniej reprezentowana jest w tym spływie drużyna Wilków Morskich i jej w udziale przypada nagroda honorowa Dowódcy Okręgu Korpusu VII gen M. Franka.
Na dzikiej rzece Czeremosz płynącej przez tereny Huculszczyzny 28-29.06.1936 rok przeprowadzony został pierwszy ogólnopolski wyścig kajakowy górski na trasie liczącej 35 km z Jawornika do miejscowości Żabie. Na starcie stanęło pięć dwójek i jedenaście jedynek. W jedynkach najlepszym okazał się Stanisław Rischa, znawca szlaków wodnych na Kresach Wschodnich. Dwójki wygrało małżeństwo Półtorakowie. W 1937 roku osiem osób z drużyny Wilków Morskich wyruszyło na spływ Poznań – Holandia. Do wyczynów należy przepłynięcie przełomu Renu – Rolelei. Jeden z pierwszych kursów kajakowych w Polsce organizuje Franciszek Brzozowski w Wielkopolsce. W kursie przodowników wędrówek wodnych bierze udział 24 osoby. W 1938 roku tylko Polskie Towarzystwo Krajoznawcze przez swoje sekcje i koła wodne przeprowadziło 385 wycieczek i spływów.

Bardzo dobrze rozwija się działalność kajakowa w Oddziale – PTTK w Bydgoszczy. Kolej wprowadziła nawet specjalne wagony do przewozu kajaków. W Warszawskim Towarzystwie Wioślarskim w 1938 roku było zarejestrowanych 8 kół i sekcji zrzeszających około 400 wodniaków. Na ogólną liczbę 9300 osób, które zrzeszone były w PTK, do PZK należało 7500 osób. W 1938 roku na kongresie IRK Polska zajmuje pierwsze miejsce za pionierską pracę w turystyce kajakowej. Fakt ten świadczy o wielkim uznaniu dla działaczy kajakowych w Polsce i za granicą. Maria Okołów- Podhorska zostaje wybrana do Zarządu IRK w 1938 roku. Wiele nazwisk polskich kajakarzy staje się znanych na świecie. Arkady Fiedler, niestrudzony podróżnik i znakomity reportażysta, spływa w 1924 roku Dniestrem, a wrażenia swoje opisuje w książce wydanej w 1934 roku „Przez wiry i porohy Dniestru”; później pływa po wodach kanadyjskich, Ameryki Północnej i Południowej. Relacje ze swoich licznych podróży ujmuje w kolejnych książkach. Wańkowicz wraz z córką pływa po wodach Mazowsza i Mazur, a refleksje swoje zbiera w książce „ Na tropach Smętka „.
„ Stary towarzysz wypraw gumowy składak Piast „. Wierne to bydlę a przestronne a pomieściwe. Nosi łatwo 300 kg, choć samo waży 30 kg. Składak nasz jest czerwony, pokład ma ze srebrzystego aluminiowego materiału; na rufie – wymalowany znak klubowy i trzy beleczki; godność wygi otrzymane od PZK „... „ ma maszt z żaglem trzymetrowym w dziobie i rufie dwa balony po 15 litrów powietrza; ma siedzenia i oparcia z poduszek napompowanych powietrzem; pod burtami 4 ogromne kieszenie, ... Kieszenie te są uwiązane i zamykają się na błyskawiczne zatrzaski”. Wacław Korabiewicz płynie z Tatr do Istambułu i później dalej aż do Indii. Można przeczytać o jego wyczynach kajakowych np. „ Żaglem do jogów „

„ Kajakiem do Indii „
Adam Wisłocki poznaje szlaki wodne Brasławszczyzny. Antoni Grabski pływa i fotografuje Wileńszczyznę.
Antoni Heinrich poznaje pojezierze Suwalsko-Augustowskie i wydaje podręcznik kajakowca w 1933 roku. Jest to pierwsze polskie Vademecum kajakarza. Jest on również „ ojcem „ przewodnika wodnego po Polsce. Stanisław Szymborski oprócz wiosła w ręku trzyma kartkę i ołówek, pisze przewodniki i wykreśla mapy szlaków kajakowych, „ południowo-wschodnich krańców Polski – Seret, Wierzycę, Stryj, Śnicę, Łomnicę, Prut, Czeremosz i inne rzeki Podola „. Władysław Grzelak rozkochany w Wiśle pisze książkę „ Łódką zbiegiem Wisły „. Mieczysław Marona z Krakowa – znawca Dunajca. Po rzekach Czechosłowacji / Orawa – Wag / spływa Marian Plebańczyk, który następnie płynie Dunajem do Belgradu i morzem do Sycylii. W 1936 roku również kajakiem wybiera się z Polski na Olimpiadę do Berlina. Odkrywają piękno rodzinnych szlaków inni kajakarze min. Michał Filipowski, B. Bublewski.
Gospodarzem „ Jacht Klubu „ jest Maria Okołów-Podchorska. Jacht Klub powstał w1932 roku, miał w swoim hangarze 65 kajaków. W pierwszych latach działalności Jacht Klub organizuje kilkadziesiąt wypraw, min: na jeziora Brasławskie, Dźwiną do Rygi, Pilicą z Sulejowa do Warszawy. Świtalski i Chałupnik kajaki z drewna, Antoni Heinrich, F. Gabrylewicz, M. Bohatyrew, O. Jabłoński.
Jako pierwsze podejmują się produkcji składaków Zakłady Kauczukowe w Piastowie koło Warszawy. Powłoki gumowe tam produkowane odkupywała firma Klepper znana z produkcji bardzo dobrych składaków. W Muzeum Sportu i Turystyki w Warszawie można obejrzeć kompletny kajak typu „ Piast „ sprzed 1939 roku. W Krakowie zaczyna produkcję „ Nana „.
Pływano wtedy jeszcze na „ Pelikanach” i „ Pionierach „ dwumiejscowych kajakach składanych. Warszawska firma J. Woysław produkowała kajak dwumiejscowy typu „ Delfin „. Powoli zagospodarowywane są szlaki wodne. Przed wojną istniało 15 stanic i 17 stacji kajakowych nad Brdą, na Pojezierzu Brodnickim i Pojezierzu Suwalsko-Augustowskim. Poznańscy harcerze w 1939 roku otwierają swoją przystań kajakową nad Wartą.
Szkolenie kajakarzy turystycznych opierało się przed wojną na trzech podstawowych zasadach: „ Condito sine qua non „ – czyli nauczenie się pływania. Drugie – posiadać dobry stan zdrowia. Trzecie – być trochę sprawnym fizycznie.
Przestrzegano w szkoleniu zasady stopniowania trudności. Najpierw łatwe wycieczki / krótki spacery i wycieczki jedno lub dwudniowe /. Później – z doświadczonym towarzyszem – na większa wyprawę.
Następnie poznać Bystrza, wartki prąd rzeki górskiej oraz pływanie pod żaglem, a nawet pokonywanie przestrzeni morskich. Ze względu na stopień opanowania sztuki kajakowej Polski Związek Kajakowy dzielił turystów na klasy: nowicjusze to klasa włóczków / zaliczony jeden spływ /, klasa włóczęgów / do nich zaliczano tych, którzy brali udział w dwóch spływach, mógł być jeden płyną na morzach greckich. Wiktor Ostrowski autor poczytnej książki podróżniczej „ Życie Wielkiej Rzeki „, przebywa w latach 30-tych Paranę / dopływ Amazonki /, pokonuje jej przełom, który sam przyrównał do pięciuset... nie do tysiąc razem wziętych Dunajców.
Kajakiem żaglowym płynie kpt. Pruszyński Wisłą z Warszawy i Bałtykiem przez Szczecin do Kopenhagi. „ Pływała także z rozmachem i fantazją po przepięknych wodach Polski a nawet Europy – brać harcerska, jako, że kajakarstwo i żeglarstwo było oczkiem w programie ideowym tej organizacji. Pływali przede wszystkim dorośli zbiorowo, jak i indywidualnie. I tu choć z nazwiska wymienić trzeba: braci Dygów – Witold i Ryszard / obaj zginęli w Oświęcimiu /, Marian Olek Rotkowie, Emil Węglorz, Oswald Chlamtatsch, Tadeusz Grabowski, Tadeusz Czajkowski, Władysław Golka, Solecki senior, Stanisław Kowenicki, Ludwik Sołtys, Henryk Leibschaug, Stanisław Gabrynewski, Ludwik Leszko, Niteccy, Władysław Rzońca, Teofil Przybylski, Erwin Michalik, Stanisław Andruszkiewicz, Edward Muszalski, Czesław Woźny, Bronisław Jastrzębski i wielu innych.
Pionierem w prowadzeniu kajaka składanego jest znany działacz z Krakowa – Marian Plebańczyk. Konstruują coraz lepszy sprzęt kajakowy : Marina Pluciński buduje górski / oraz przodownicy / to klas wygów, którzy zdobyli już srebrna odznakę /.
Stosowane były różne formy rywalizacji kajakowej: „ Over Board „ – ruszają, wyskakują z kajaków, siadają z powrotem i ruszają do mety. Zawody „ Canoe – Filding „ polegały na tym, że przeszkadzano sobie wzajemnie w pływaniu. Stojący zawodnik w kajaku z kopią usiłował zepchną zawodnika z drugiej łodzi do wody.
„ Hurry – Scurry „ – był to trójbój kajakowo- biegowy / bieg na 50 metrów, pływanie 50 metrów, kajakowanie 100 metrów /. Przed wojna wydawanych było kilka czasopism, w których znajdowały się wspomnienia z wycieczek kajakowych np.: Orli Lot – miesięcznik krajoznawczy, organ kół Polskiego Towarzystwa Krajoznawczego. Wydawano w latach 1920-39, 1947-50.
Ziemia – miesięcznik krajoznawczy PTK po wojnie jako rocznik. Turystyka w Polsce – czasopismo organ PTT, ZHP i PZK ukazywało się w latach 1935-39.
Większość tych czasopism znajduje się w zbiorach Muzeum Sportu i Turystyki w Warszawie.

IV.KAJAKARSTWO TURYSTYCZNE W POLSCE LUDOWEJ

Wojna niesie straszliwe zniszczenia w kraju. Istniejące przystanie i stanice wodne ulegają całkowitemu rozpadowi /17 stanic i 15 stacji turystycznych/. Szlaki wodne noszą również piętno wojny.
Niektóre odcinki wodne są całkiem niespławne. Komisja Turystyczna PZK bardzo szybko po zakończeniu wojny występuje do Departamentu Dróg Wodnych Ministerstwa Komunikacji o wydanie zarządzeń regulujących sprawy szlaków wodnych. Już latem 1945 roku ruszają niektóre kluby kajakowe na wodniackie trasy.
Rozwój ruchu turystycznego uwiarygodniał fakt zakończenia wojny i przystąpienia naszego kraju do normalnego, pokojowego życia. Pierwsze spotkanie na spływie Czarną Wodą latem 1945 roku „z grupką ludzi zbierających siano z nadbrzeżnej łąki, i dochodzi do nas radosny krzyk ludzi na widok naszych dwóch kajaków – Patrz kajakowcy jadą, to już naprawdę skończyła się wojna”47 Jednym z pierwszy klubów jest KS „ Pontony „z Bydgoszczy, którego kajakarze latem 1945 roku spływają Brdą.
Aby w 8 lat później popłynęło Brdą 1500 osób. Pilotażowy spływ kajakowy rzeką Słupią przeprowadza Igor Newerli w 1948 roku. W 1945 roku reaktywowano Polski Związek Kajakowy, który poprzez swoją Komisję Turystyczną rozwinął ożywioną działalność wodniacką.
W 1949 roku tuż przed połączeniem PTT i PTK w 1950 roku w Olsztynie. W 1951 roku zostaje rozwiązany PZK i jego Komisja Turystyczna Wodnej PTK w Olsztynie. W 1951 roku zostaje rozwiązany PZK i jego Komisja Turystyczna przestaje działać. Po zjednoczeniu organizacji turystyczno – krajoznawczych w PTTK powstaje przy Zarządzie Głównym Komisja Turystyki Kajakowej, której pierwszym przewodniczącym jest Lesław Dobrucki. Ponownie jest reaktywowany PZK w 1957 roku. Podpisane zostało porozumienie o współpracy między Komisją Turystyki Kajakowej ZG PTTK a Komisją Turystyki PZK w 1958 roku. Lata pięćdziesiąte przynoszą rozwój ogniw turystyki kajakowej powstają Okręgowe Komisje Turystyki Kajakowej PTTK : w Bydgoszczy 1952, w Szczecinie 1953, w Lublinie i Poznaniu 1954, w Krakowie i Koszalinie 1956. Reaktywowane są lub powstają nowe klubu PTTK : Wrocławski i Warszawski Klub Wodniaków w 1953 roku, Bydgoski Klub Kajakowców w 1957. Do ruchu turystycznego włączają się organizacje społeczne i młodzieżowe jak ZHP, ZSP, AZS, SZMP, ZMW, LZS i inne. PTTK zostaje członkiem Alliance Internationale De Tourizme.
Do tych, którzy budowali zręby turystycznego ruchu kajakowego w Polsce powojennej, można zaliczyć min: Jana Kurana, który pełnił po Lesławie Dobruckim funkcję przewodniczącego KTKraj ZG PTTK, autor książki „ Po jeziorach Augustowskich i Suwalskich” współautor „ Kajakiem po Mazurach i Warmii” oraz „ Poradnika Turysty Kajakowca”, Tadeusza Pilarskiego byłego przewodniczącego Komisji Turystyki PZK i członek zarządu ICF, Henryka Leibszanga, Marię Okołów-Podhorską, Zygmunta Baumgartnera, autora „ Zarysu historii turystyki kajakowej w Polsce do 1939 roku”, W. Grzelaka, S. Gabrynewskiego, W. Iwanowskiego, W. Konnickiego, W. Kwaśniewskiego, Ł. Łopackiego, M. Marony, E. Muszalskiego, M. Plebańczyka, R. Rozenraucha, S. Rischaka, M. Sobański, Cz. Wożnego i wielu innych.
Ustanowiona została Turystyczna Odznaka Kajakowa PTTK w 6 stopniach:
- popularny
- brązowy
- srebrny
- złoty
- duża złota
- „ za wytrwałość”

W latach 50-tych największą turystyczną imprezą wodniacką był spływ „ Wodami Polski do Granic Pokoju”, w której wzięło udział 3074 kajakarzy oraz 183 żeglarzy. W 1955 roku odbywa się I SK rzeką Krutynią i Czarną Hańczą. Działalność szkoleniową rozpoczęto I kursem przewodników turystyki kajakowej PTTK w Mikołajkach w 1952 roku. I szkółka kajakowa nad jeziorem Wigry w 1956 i 1957 roku w Drawnie. Wznowiony jest międzynarodowy spływ Brdą w 1958 roku. W tym roku grupa kajakarzy polskich udaje się na spływ po jeziorze Seliger w ZSRR.
W latach 60-tych na stałe do kalendarzy ogólnopolskich imprez kajakowych wchodzą:
- I Ogólnopolski Zlot Przodowników Turystyki Kajakowej PTTK w Rucianem w 1963 roku
- I Międzynarodowy Spływ Kajakowy na Mazurach im. M. Wańkowicza w 1965 roku, inicjatorami tej imprezy są L. Wiśniewski i M. Gimżewski.
- J. Korek rozpoczyna I Międzynarodowy Spływ Zimowy rzeką Brdą w 1965 roku.
- Międzynarodowy Spływ Kajakowy Dunajcem rozszerzony jest o Poprad i powstaje Tydzień Dzikich Wód, w 1966 roku w imprezie prowadzonej przez T. Pilarskiego jest 2999 uczestników.
- Od 1966 roku organizowany jest Węgiersko-Polski Spływ Kajakowy im. J. Sobieskiego po Dunaju.
W latach 60-tych PTTK organizuje w każdym roku ponad 2000 imprez, np.: w 1967 roku zorganizowano 2446 imprez dla 39.660 osób.

Pomału rozwija się w kraju sieć wodniackich obiektów.
W latach 70-tych następuje rozwój liczby organizowanych imprez kajakowych co pociąga za sobą zwiększenie się liczby biorących udział. Od 1970 roku rusza MSK „ Złote liście na Pojezierzu Kaszubskim”. W 1971 roku w 4305 imprezach kajakowych wzięło udział 70 tys osób.

Działalność PTTK w zakresie turystyki kajakowej w latach 1976-1979


[1]  Słownik języka polskiego - PWN Warszawa 1978 str. 855
[2]  Turystyczne skrypty szkoleniowe cz I - Komisja Turystyki PZK Kraków 1974 str 55
[3]  Turystyczne skrypty szkoleniowe cz I - Komisja Turystyki PZK Kraków 1974 str 55
[4]  Słownik języka polskiego - PWN Warszawa 1978 str 867
[5]  tamże str . 871
[6]  tamże - str. 676
[7]  
[7]  Wacław Korycki - kajaki ( złote , srebrne , brązowe ) SiT Warszawa str . 3
[8]  Lech Krzyżaniak - Egipt pod piramidami PWN Warszawa 1980
[9]  . John Bierhorst - Czerwony łabędź PIW Warszawa 1984 str 107
[10]  / tamże str 154
[11]  tamże str 370
[12]  tamże 176
[13]  tamże 177
[14]  Jerzy Ros - Heroje północy
[15]  tamże str. 515
[16]  Wojciech Walczak - Na Grenlandii Wydawnictwa Szkolne i Pedagogiczne Warszawa 1986 str 118
[17]  tamże str - 120- 122
[18]  tamże - str 122 - 124
[19]  Władimir Lebiediew, Jurij Simczenko Aleksander Starosin : „ Dziennik jednego roku „ Iskry warszawa str. 141
[20]  Antoni Kuczyński - Syberyjskie szlaki Ossolineum 1972 str 35
[21]  Grey Owl - Sejdżio i jej bobry nasza Księgarnia Wyd. II Warszawa str 11
[22]  tamże str 12
[23]  Arkady Fiedler - Kanada pachnąca żywicą Iskry Warszawa 1977 str 55
[24]  tamże - str ?
[25]  Georges Blond - Wielcy żeglarze nasza Księgarnia Warszawa 1983 r
[26]  Peter H. Buck - Wikingowie Pacyfiku PIW Warszawa 1983 str 32 27tamże str 37
[27]  
[28]  
[28]  
[29]  
[30]  
[31]